Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych - RODO) potrzebujemy zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych, w tym przechowywanych odpowiednio w plikach cookies Dowiedz się więcej na temat polityki cookies
Klikając przycisk „Przejdź dalej” lub zamykając to okno za pomocą przycisku „x” wyrażasz zgodę na zasadach określonych poniżej:
Zgadzam się na przechowywanie w urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania przez ze mnie z produktów i usług świadczonych drogą elektroniczną w ramach stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności, w tym także informacji oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach dostosowania do potrzeb poprawy bezpieczeństwa, statystycznych i reklamowych. Możesz zmienić ustawienia obsługi cookies w przeglądarce internetowej. Korzystając z naszych stron bez zmiany tych ustawień wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej na temat ochrony danych osobowych

Zakmnij Zakmnij
Facebook Twitter Youtube Instagram Issuu Flickr

Loading script and Flickr images

Wywiad Tygodnia

Menonici i historia codzienności

Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

Rozmowa z doktorem Michałem Targowskim, historykiem z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, współredaktorem książki „Olędrzy – osadnicy znad Wisły. Sąsiedzi bliscy i obcy”

 

Skąd się u nas wzięli olędrzy i menonici? Gdzie się podziali? Co o nich wiemy? Jaki jest ich udział w dziedzictwie tych ziem?

 

Wszystko zaczęło się w połowie XVI w., gdy słynąca wówczas z tolerancji religijnej Polska stała się celem migracji dla ludzi, którzy chcieli żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Należeli do nich menonici – wyznawcy radykalnego nurtu anabaptyzmu, kierujący się naukami swego duchowego przywódcy, Mennona Simonsa. Wyróżniało ich nie tylko praktykowanie chrztu dorosłych, ale również ścisłe przestrzeganie zakazu noszenia i używania broni oraz składania przysiąg i pełnienia wysokich urzędów. Do legendy przeszła ich pracowitość oraz wierność tradycji. W rodzimych Niderlandach menonici poddani zostali prześladowaniom, które skłoniły bardzo wielu z nich do osiedlenia się na ziemiach polskich. Tu – zwłaszcza na Żuławach i wzdłuż dolnego biegu Wisły w okolicach Torunia, Świecia, Chełmna, Grudziądza i Nowego – bardzo doceniano ich umiejętności w zakresie gospodarowania na podmokłych i zalewowych terenach. Właściciele ziemscy – królewscy urzędnicy, szlachta, a nawet biskupi - zapraszali ich do swych dóbr, gwarantując w zamian tolerancję religijną, wolność osobistą, zwolnienie od pańszczyzny oraz szereg innych uprawnień, które nazwano „prawem olęderskim”.

 

Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

 

 

Później, zwłaszcza po szwedzkim potopie, zaczęto stosować te same zasady również wobec osadników niebędących menonitami ani nawet Holendrami i osiedlających się poza doliną Wisły. Mimo to wszystkie korzystające ze wspomnianych przywilejów osoby nazywano zwyczajowo „olędrami”. Przedstawiciele tej grupy należeli do najbogatszych mieszkańców wsi – ich gospodarstwa nierzadko przekraczały rozmiar 30 hektarów, a produkowane w nich zboże i nabiał łatwo znajdywały nabywców w pobliskich i dalekich miastach. Wsie olęderskie słynęły również ze świetnie rozwiniętej samorządności i gotowości ich mieszkańców do podejmowania wspólnych działań, m.in. podczas walk z powodziami oraz w opiece nad osobami poszkodowanymi przez pożar czy śmierć bliskich.

 

Dobre czasy dla olędrów skończyły się wraz z nadejściem rozbiorów. Nowi władcy – królowie Prus – ograniczyli ich dawne uprawnienia i zaczęli domagać się służby wojskowej od niezgadzających się na nią menonitów. Skłoniło to większość z nich do emigracji na dalekie rosyjskie stepy, gdzie stworzyli zwarte kolonie m.in. na terenie dzisiejszego Donbasu; innym kierunkiem migracji była Ameryka. Ci, którzy zostali, ulegali coraz silniejszej germanizacji. W przedwojennej Polsce uznawano ich po prostu za Niemców. W 1945 r. niemal wszystkich potomków olędrów i menonitów zmuszono do opuszczenia Polski. Większość z nich udała się do Republiki Federalnej Niemiec lub do Ameryki Południowej, na zawsze żegnając kraj, który przez blisko 400 lat był ich ojczyzną.

 

 

Skąd w Kujawsko-Pomorskiem (i generalnie w Polsce) obecne zainteresowanie menonitami – ich historią, a także współczesnością?

 

Można śmiało powiedzieć, że nie byłoby tego zainteresowania bez zachowanych do dzisiaj śladów pozostawionych przez menonitów. W naszym regionie jest ich naprawdę wiele. To przede wszystkim nadwiślański krajobraz kulturowy z siecią kanałów, grobli i typowych dla osadnictwa olęderskiego wsi, w których zagrody ciągną się długim rzędem wzdłuż brzegu rzeki. To również konkretne miejsca i obiekty, takie jak drewniana chata w Chrystkowie, cmentarze pomenonickie w Sosnówce  czy Wielkiej Nieszawce lub używane przez menonitów aż do 1945 r. kościoły w Mątawach i w Małej Nieszawce. Zamieszkując lub odwiedzając te miejscowości w naturalny sposób szukamy informacji o ludziach żyjących w nich w przeszłości.

 

Co więcej, menonici z pewnością intrygują nas dodatkowo swoją odmiennością, pracowitością i przywiązaniem do tradycji. Stali się też niejako symbolem dawnej, idyllicznej przeszłości, w której – jak nam się wydaje - ludzie żyli spokojniej i bliżej natury, umiejętnie czerpiąc z niej środki do życia i jednocześnie odnosząc się z respektem do lokalnego środowiska przyrodniczego. Zwłaszcza w naszym regionie, dzięki aktywnej działalności lokalnych środowisk, menonici są dziś również kojarzeni ze wspaniałymi tradycjami kulinarnymi. Trudno zatem nie darzyć ich sympatią.

 

Książką o menonitach jest jednym z elementów projektu pod tym samym tytułem i pokłosiem poświęconej temu tematowi międzynarodowej konferencji. Co jeszcze wydarzyło się w ramach projektu?

 

Olęderski Park Etnograficzny w Wielkiej Nieszawce – czekamy na otwarcie; fot. Muzeum Etnograficzne w Toruniu

 

 

Projekt „Olędrzy – osadnicy znad Wisły. Sąsiedzi bliscy i obcy” objął szereg różnorodnych działań, dzięki którym mieszkańcy naszego regionu mogli zapoznać się bliżej z dziedzictwem olędrów i menonitów. W Toruniu i Janikowie [w powiecie inowrocławskim] odbyły się koncerty menonickiego chóru The Hope Singers z USA, w Lubiczu i Złotorii [w powiecie toruńskim] – ciekawe prelekcje. Wielkie zainteresowanie wzbudziła wrześniowa konferencja w Wielkiej Nieszawce, w której wzięli udział menonici z Holandii i Niemiec. To było coś więcej niż tradycyjna sesja naukowa – w ramach towarzyszących jej wydarzeń odbyły się ekumeniczne nabożeństwo w pomenonickim kościele w Małej Nieszawce, przedstawienie teatru Jaś Wędrowniczek oraz spotkanie połączone z prezentacją i degustacją potraw opartych na tradycji kulinarnej osadników olęderskich. W ramach projektu zorganizowana została również wycieczka autokarowa szlakiem zabytków menonickiej i olęderskiej kultury materialnej oraz skierowany do dzieci i młodzieży konkurs plastyczny. Cieszę się, że udało się także wydać publikację zawierającą teksty wystąpień z sesji, które na pewno przybliżą dzieje oraz dziedzictwo olędrów i menonitów jeszcze szerszej grupie odbiorców.

 

Wszystkie te wydarzenia zostały zrealizowane przez Fundację Ośrodek Inicjatyw Społecznych ANRO z inicjatywy jej prezesa Andrzeja Pabiana, przy wsparciu finansowym ze strony Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, samorządu województwa kujawsko-pomorskiego, ambasady Królestwa Niderlandów oraz dzięki zaangażowaniu wielu innych instytucji i osób, w tym Instytutu Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, w którym prowadzę badania nad dziejami olędrów i menonitów w naszym regionie.

 

Co wiemy o współczesnych menonitach – w Polsce i na świecie?

 

Szacuje się, że liczba menonitów na świecie dochodzi do 2 milionów. To bardzo różnorodna społeczność, na którą składają się autonomiczne wspólnoty rozsiane po wszystkich kontynentach, nietworzące razem żadnej zorganizowanej struktury kościelnej. Łączy je wierność podstawowym tradycjom anabaptystycznym, dzieli zaś odmienność kulturowa, a niekiedy nawet sposób przeżywania wiary. W grupie tej spotkać możemy zarówno konserwatywnych wyznawców anabaptyzmu, wiernych archaicznym obyczajom i modzie, żyjących w swoistej separacji od współczesnego świata (np. niektóre wspólnoty działające w Ameryce), jak również bardzo nowoczesnych, liberalnych i otwartych menonitów, chociażby tych z Holandii. W Polsce, która była do końca XVIII w. krajem z największą liczbą menonitów na świecie, funkcjonuje dziś tylko jedna, mała wspólnota menonicka założona niedawno w Mińsku Mazowieckim przez misjonarzy z USA. Gromadzi ona zaledwie kilkadziesiąt osób.

 

Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl dla UMWKP

 

Czy odwoływanie się do menonickiej tradycji to dobry kierunek „polityki historycznej”? Co możemy zyskać? 

 

Bardzo cieszy mnie ciągły wzrost zainteresowania zagadnieniami dotyczącymi menonitów i olędrów. Świadczy o nim nie tylko omawiany przez nas projekt Fundacji ANRO, ale również działania realizowane w naszym województwie przez inne podmioty. W końcu ubiegłego roku Muzeum Etnograficzne w Toruniu wydało polskie tłumaczenie książki amerykańskiego profesora Petera Klassena o menonitach w Polsce i Prusach, jesteśmy też coraz bliżej otwarcia Olęderskiego Parku Etnograficznego w Wielkiej Nieszawce; w kalendarzu regionalnych imprez ważne miejsce zajmuje organizowany w Chrystkowie „Weekend z Menonitami”, a turystów rozkochanych w tradycyjnej kuchni przyciąga stworzony niedawno Menonicki Szlak Kulinarny.

 

Promocja i popularyzacja wątków związanych z menonitami i olędrami z pewnością przyczyni się do lepszego zrozumienia skomplikowanych dziejów naszego regionu, który był w przeszłości domem dla ludzi różnych kultur, języków i religii. Poznając pozostawione przez menonitów i olędrów dziedzictwo, uczymy się szacunku dla innych, ale także zwracamy uwagę na tak ważne wartości jak praca, współpraca sąsiedzka czy życie w harmonii z z przyrodą.

 

Przyglądamy się też naszej wspólnej historii inaczej niż za pośrednictwem podręczników pełnych wojen, ważnych postaci i wielkich wydarzeń – uczymy się jej przez pryzmat codzienności zwykłych ludzi, którzy żyli niegdyś w naszych okolicach i byli naszymi bliskimi, a jednocześnie obcymi sąsiadami.

 

8 maja 2017 r.

BIP Kujawsko-Pomorskie konstelacje dobrych miejsc