Ta strona wykorzystuje pliki cookies m. in. w celach dostosowania do potrzeb użytkowników, poprawy bezpieczeństwa, statystycznych i reklamowych. Możesz zmienić ustawienia obsługi cookies w przeglądarce internetowej. Korzystając z naszych stron bez zmiany tych ustawień wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej na temat polityki cookies »

Zakmnij

Loading script and Flickr images

Wywiad Tygodnia

Toruńscy sprinterzy na medal!

Daniel Rochna (z lewej) i Cezary Łączkowski, fot. Jacek Piotrowski/UMWKP

Rozmowa z Danielem Rochną (Copernicus Toruń) i Cezarym Łączkowskim (TKK Pacific Toruń). Dwaj kolarze torowi, juniorzy z rywalizujących ze sobą klubów, w kadrze narodowej ramię w ramię walczą w sprincie drużynowym - i to jak! Razem zdobyli srebro mistrzostw Europy oraz brąz mistrzostw świata. Indywidualnie jeszcze lepiej. Daniel Rochna jest wicemistrzem świata i Europy w keirinie. Łączkowski ma brąz mistrzostw Europy. Obaj są stypendystami marszałka województwa i obaj marzą o igrzyskach w Tokio.

 

Rozmawiamy pod koniec sezonu w którym osiągnęliście życiowe sukcesy – zdobyliście medale mistrzostw świat i Europy. Jakie były początki waszych karier sportowych, kto was namówił do tej dyscypliny?

 

Daniel Rochna: - Pochodzę z Grębocina (gmina Lubicz), tam działa UKS Sprint Grębocin. W szkole podstawowej, do której uczęszczałem, zajęcia ze szkółką kolarską prowadził Zbigniew Barcikowski, on był moim pierwszym trenerem. A do kolarstwa namówiła mnie mama, która usłyszała o naborze i powiedziała żebym spróbował swych sił. I spodobało mi się.

 

Cezary Łączkowski: - Ja mieszkam w Wielkiej Nieszawce, gdzie działa UKS Iskra, a trenerem był pan Józef Dąbrowski. Stąd pochodzą tacy kolarze jak Michał Gołaś. Kolarstwo w Iskrze uprawiał wcześniej mój starszy brat Sylwek. Ja zaczynałem od piłki nożnej, ale siłą rzeczy też chciałem sprawdzić się w dyscyplinie brata. Pierwszy rower dostałem na komunię i [wkrótce] wygrałem wyścig dziecięcy o puchar wójta gminy. No i tak zaczęła się moja przygoda z kolarstwem.

 

 

Pamiętacie swoje pierwsze znaczące sukcesy?

 

Cezary Łączkowski: - Jako młodzik wygrałem Kujawsko-Pomorską Ligę UKS w rywalizacji szosowej, a potem, jako junior młodszy w barwach toruńskiego Pacifiku,  zostałem mistrzem Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w sprincie indywidualnym na torze.

 

Daniel Rochna: - Ja również pierwszy ogólnopolski sukces odniosłem jako kolarz Pacifiku, zdobywając srebrny medal w sprincie drużynowym, a więc także w konkurencji torowej.

 

 

Pierwsze medale zdobyliście na welodromie; jak to się stało, że zaczęliście specjalizować się w kolarstwie torowym?

 

Daniel Rochna: - Generalnie w kategoriach młodzik i junior młodszy zawodnicy są szkoleni wszechstronnie i próbowani w różnych odmianach konkurencji szosowych i torowych. Każdy adept kolarstwa musi liznąć wszystkiego. Po Olimpiadzie Młodzieży, gdzie zdobyłem medale, trener Marcin Mientki powiedział, że dla mnie właściwie innej drogi nie ma i powinienem skoncentrować się na torze. Postawiłem [więc] w stu procentach na tor. Od dwóch lat jestem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Żyrardowie, niemal na co dzień trenujemy na torze w Pruszkowie.

 

Cezary Łączkowski: - Ja na szosie byłem typem sprintera, na finisz z peletonu. Górskie mistrzostwa Polski to nie dla mnie (śmiech). Trenerzy Marian Krych i Leszek Szyszkowski widzieli we mnie potencjał na torowca, sprintera i pokierowali w tę stronę. Bardzo im za to dziękuję, bo sukcesy przyszły szybciej niż się spodziewałem. Jestem pełnoprawnym torowcem niecałe osiem miesięcy, a tu już medale w Europie i na świecie.

 

 

Mistrzostwa Europy w Portugalii i mistrzostwa świata juniorów we Włoszech poszły wam nadspodziewanie dobrze. Jechaliście tam jako faworyci?

 

Daniel Rochna: - Do Portugalii ruszałem z mocnym postanowieniem walki o koszulkę mistrza Europy w sprincie drużynowym. Wiedziałem, że mamy mocny team, w kadrze jest naprawdę sporo utalentowanych chłopaków, trener Daniel Meszka wybrał najlepszych pięciu. O złoto walczyliśmy z Rosjanami, ale oni okazali się poza zasięgiem, ustanawiając rekord świata. Potem powtórzyli ten wynik na mistrzostwach świata.

 

Cezary Łączkowski: - Ja jestem o rok młodszy od Daniela i dla mnie sukcesem był już sam start w mistrzostwach Europy, a potem… po prostu zrobiliśmy to, co do nas należało, i zdobyliśmy srebro. Na mistrzostwach świata walkę o ścisły finał minimalnie przegraliśmy z Niemcami i wystąpiliśmy w wyścigu o brąz, w którym pokonaliśmy Wielką Brytanię.

 

 

Indywidualnie też sprawiliście się na medal. Daniel, ty sięgnąłeś po srebro mistrzostw Europy, a następnie mistrzostw świata w keirinie. A Cezary brąz ME w tej konkurencji.

 

Cezary Łączkowski: - Bardzo lubię keirin. To jedyna konkurencja torowa, w której na początku grupę rozpędza motocykl, po trzech okrążeniach, rozpędzeni, przechodzimy do [właściwej] rywalizacji, też na trzy okrążenia. W Portugalii razem z Danielem stanęliśmy na podium.

 

Daniel Rochna: - Na mistrzostwach Europy w finale popełniłem błąd oglądając się do tyłu i przegrałem złoto z Rosjaninem Perczukiem. Potem we Włoszech powtórzyliśmy tę kolejność na podium. Tytuły wicemistrzowskie cieszą, ale trochę sportowej złości pozostaje.

 

 

Jakie macie plany na kolejny sezon?

 

Daniel Rochna: - Kończę wiek juniora, dla mnie to będzie trudny sezon przejścia do kategorii młodzieżowiec i rywalizacji w kadrze ze starszymi nawet o trzy lata kolegami. Ale trzeba sobie stawiać ambitne cele. Chcę dalej być w kadrze i rozwijać się, myślę tu o sprincie indywidualnym, ale, jak widać po medalach, lepsze wyniki notuję w keirinie.

 

Cezary Łączkowski: - Ja pozostaję w juniorach i celuję w koszulkę mistrza Europy w tej kategorii wiekowej. Jeśli to się uda powalczę o prymat na świecie. Trzeba grać o pełną pulę (śmiech).

 

 

Jesteście obaj stypendystami marszałka województwa. To wsparcie przydaje się?

 

Daniel Rochna: - Zdecydowanie tak, szczególnie że mieszkamy w internacie w Żyrardowie. Musimy inwestować w siebie, taka pomoc się liczy.

 

Cezary Łączkowski: - Potwierdzam słowa kolegi, poza tym to prestiż być w takim gronie. Michał Kwiatkowski też kiedyś był stypendystą marszałka.  

 

 

Myślicie po cichu o igrzyskach w Tokio 2020? Będziecie mieć po 21 i 20 lat.

Cezary Łączkowski: - Czemu nie? Zobaczymy co przyniosą najbliższe sezony. Trzeba się skupić na ciężkiej pracy i dalej się rozwijać.

 

Daniel Rochna: - To wiek, w którym już można wystąpić na igrzyskach. Jest to realne, ale trzeba wygrać wewnętrzną rywalizację w kadrze. Do najlepszych seniorów jeszcze nam brakuje, ale kto wie?

 

 

29 września 2017 r.

BIP Kujawsko-Pomorskie konstelacje dobrych miejsc