Ta strona wykorzystuje pliki cookies m. in. w celach dostosowania do potrzeb użytkowników, poprawy bezpieczeństwa, statystycznych i reklamowych. Możesz zmienić ustawienia obsługi cookies w przeglądarce internetowej. Korzystając z naszych stron bez zmiany tych ustawień wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies. Dowiedz się więcej na temat polityki cookies »

Zakmnij
Facebook Twitter Youtube Instagram Issuu Flickr

Loading script and Flickr images

Wywiad Tygodnia

Stare drewno do zbadania

Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl

Rozmowa z doktorem Henrykiem P. Dąbrowskim, nowym dyrektorem Muzeum Archeologicznego w Biskupinie

 

Pańska specjalizacja naukowa to dendrochronologia i dendroarcheologia. Co uważa pan za swoją najciekawszą przygodę naukową?

 

Dendrochronologia to naukowa metoda oparta na zjawisku odkładania się słojów drewna, wyraźnych u gatunków drzew iglastych, a także u niektórych drzew liściastych (na terenie Polski dotyczy to m. in. dębów, jesionów, wiązów, grochodrzewu). Analiza zmian szerokości kolejnych słojów pozwala na przyporządkowanie tychże słojów kolejnym latom kalendarzowym, co z kolei umożliwia określenie czasu kiedy ścięto drzewo, z którego pochodzi badane drewno. Dzięki temu możemy m.in. dowiedzieć się kiedy (a właściwie po jakiej dacie) został wykonany [dany] przedmiot z drewna. Gdy badamy przedmioty drewniane znajdowane przez archeologów podczas prac wykopaliskowych, albo zabytki sztuki czy dawnej architektury wkraczamy na grunt dendroarcheologii – dość wąskiej specjalności, którą zajmuje się niewielkie grono badaczy.

 

Zajmujemy się właśnie datowaniem i analizami sekwencji przyrostowych (ciągów szerokości słojów) drewna archeologicznego. Trafiają do nas przedmioty wykonane kilka lub nawet kilkadziesiąt stuleci temu. I nawet tak stare fragmenty drewna możliwe są do datowania z dokładnością do jednego, a w sprzyjających warunkach nawet do pół roku! Nauka jeszcze nie poznała metody dokładniejszej, którą można wykorzystywać w badaniach tak odległej przeszłości. Dużo bardziej medialna i szerzej znana (choć głownie tylko ze słyszenia) metoda datowania radiowęglowego 14C jest dużo mniej dokładna, trudna do wykorzystania dla datowania ostatnich kilkunastu wieków, a ponadto wymaga kalibracji, ogólnie mówiąc, metodą dendrochronologiczną.

 

Praca badawcza jest długoterminową przygodą naukową. Wykonując taką pracę można spotkać niesamowicie ciekawych ludzi – tych, których okoliczności życia badamy i tych, z którymi to robimy. Na początku lat 90-tych jako student pierwszego roku archeologii brałem udział w prezentacji, podczas której zobaczyłem zdjęcia osad Indian Pueblo z Południowego Zachodu Stanów Zjednoczonych i budowle te mnie zafascynowały. Podczas tego wykładu, nawiązując do tychże konstrukcji pewien, nieznany mi wtedy mężczyzna z publiczności, wtrącił, że czas budowy pokazywanych osad indiańskich z Arizony i Nowego Meksyku określono dokładnie przy pomocy metody dendrochronologicznej. Po kilku latach od zakończenia moich studiów nasze drogi znów się zeszły - prof. Andrzej Zielski stał się moim pierwszym nauczycielem dendrochronologii. Dzięki jego inspiracji mogłem uczestniczyć w badaniach drewna dryftowego na Spitsbergenie, on też przekonał mnie do odbycia stażu w Islandzkiej Służbie Leśnej. Do dziś łączą nas ciepłe i (mam nadzieję że mój Mistrz się nie obrazi) przyjacielskie relacje. A Południowy Zachód USA? Tam dendrochronologia też mnie zaprowadziła i wielu osiedlom indiańskim, położonymh często w trudnodostępnych, pustynnych rejonach Arizony, Nowego Meksyku i Kolorado, przyjrzałem się z bliska. Mogłem też odbyć staż w mekce dendrochronologii – Laboratorium Dendrochronologicznym Uniwersytetu Arizony w Tucson. Plaże i tundra Spitsbergenu, Islandia ze znikomym zalesieniem i suche tereny Arizony, Nowego Meksyku i Kolorado – a wszędzie tam stare drewno do zbadania - to jedna z moich naukowych przygód.

 

Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl
Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl

 

Biskupin i tutejsze pozostałości drewnianej osady z czasów przedhistorycznych wydają się dobrym polem do pańskich badań. Co nam powiedzą o przeszłości tych ziem i ich mieszkańcach?

 

Tak, Biskupin jako jeden z największych znanych i odsłoniętych przez archeologów depozytów drewna pochodzącego z tak odległych czasów jest wspaniałym miejscem do prowadzenia interesujących mnie badań.

 

Relikty osady kultury łużyckiej nad Jeziorem Biskupińskim zostały w latach 1934-1974 przebadane w ok. 80 procentach, starsi koledzy nie pozostawili nam wielkiego pola do popisu. Choć, muszę się przyznać, mam pewne nadzieje związane badaniami biskupińskiego drewna. Już w latach 80-tych prof. Tomasz Ważny odpowiedział na pytanie, kiedy dokładnie ścięto większość drzew, których użyto przy budowie słynnej osady, jednak wciąż chcielibyśmy wiedzieć więcej o warunkach klimatycznych panujących w tamtym okresie, a także odpowiedzieć na pytanie czy i jak zmiany klimatu wpłynęły na decyzję o wyborze tego miejsca przy osiedleniu się oraz przy jego opuszczeniu. Obecnie najbardziej interesuje mnie ustalenie w jakim tempie rozwijała się osada nad Jeziorem Biskupińskim. Dendrochronologia może odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób i w jakiej kolejności powstawały poszczególne budowle i konstrukcje.

 

Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl
Fot. Szymon Zdziebło/tarantoga.pl

 

Jest taki pogląd, że badamy przeszłość by znaleźć odpowiedzi na pytania współczesności i wyzwania przyszłości. Co pan o tym sądzi?

 

Powiedzenie, że historia jest nauczycielką życia, a jej znajomość powinna nas uchronić przed popełnianiem błędów (…) [bywa] wypowiadane bez głębszej refleksji. Wydaje mi się, że historia może próbować powiedzieć nam jak postępowali ludzie w przeszłości, czasami nawet dość mocno przybliżając nam obraz przeszłych wydarzeń, jednak nie powie nam jak powinniśmy postępować teraz czy w przyszłości. Można sobie zadać trywialne pytanie, czy to historia jest złą nauczycielką, czy też my słabymi uczniami. A badanie przeszłości w „służbie przyszłości”? Przecież faktami z przeszłości tłumaczylibyśmy inne fakty, które też już należą do przeszłości – inaczej nie znalibyśmy tych wydarzeń.

 

Zgłębianie nie tylko odległej przeszłości może nas prowadzić do ważkich wniosków. Chciałbym podkreślić: może. Większość z nas wie jak postępować żeby było, ogólnie mówiąc, dobrze na świecie. To nie tylko dotyczy badań historycznych czy archeologicznych. Mamy zasady moralne, przykazania, przepisy, dobre zwyczaje. To jest jednak wiedza, którą może być bardzo trudno zastosować. Udowadnianie tego byłoby stratą czasu.

 

Mnie przeszłość interesuje ze zwykłej ciekawości. Po prostu. Lubię się dowiadywać co się wydarzyło, jak do tego doszło, kto miał w tym swój udział, dlaczego stało się tak a nie inaczej. Fascynuje mnie śledzeniem sieci powiązań łączących ludzi, miejsca i wydarzenia. Kiedy czytam o przeszłości zdarza mi się zastanawiać nad przyczynami, które spowodowały konkretne ludzkie działanie, tzw. wydarzenie historyczne. Ale czynniki, które uznajemy za mające wpływ na te wydarzenia, docierają do nas silnie przetrzebione przez upływ czasu. Wiemy tylko część, tego co wiedział człowiek lub grupa ludzi, która nas interesuje. Badając przeszłość staramy się dowiedzieć coraz więcej. Tak by bardziej zbliżyć się do człowieka, który żył wiele lat temu.

 

Mówi się, że archeologia pozwala nam się zetknąć z człowiekiem, który zwykle nie miał szans trafić na karty wielkiej historii. To właśnie spowodowało moje zainteresowanie tą dziedziną. Sposób uzyskiwania informacji o przeszłości, zwłaszcza takiej, której dotyczą równocześnie źródła pisane i archeologiczne, jest niesamowicie interesującą grą, w której korzysta się zwykle z drobnych wskazówek. Te wskazówki w przypadku nieostrożnie lub nieumiejętnie prowadzonego „śledztwa” przepadają nieodwracalnie. Czyż to nie jest fascynujące?

 

14 maja 2018 r.

BIP Kujawsko-Pomorskie konstelacje dobrych miejsc